Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Horoskop

Koziorożec

To nieprawda że wszytko jest kłamstwem i równie złudne jest przekonanie że wszytko jest prawdziwe. Rzeczywistość zawsze odbija się od skrajności zmierzając do równowagi pomiędzy nimi.

więcej na horoskop.wp.pl

Wakacje !!!

O moim bloogu

Pomagam dzieciakom, które potrzebują tej pomocy najbardziej.Porzucone, niechciane , niekochane przez swoich biologicznych rodziców. Pomagać im to najlepsze co mogło mi się przytrafić. One zasługują na...

więcej...

Pomagam dzieciakom, które potrzebują tej pomocy najbardziej.Porzucone, niechciane , niekochane przez swoich biologicznych rodziców. Pomagać im to najlepsze co mogło mi się przytrafić. One zasługują na miłość, wspaniałe dzieciństwo, kochającą rodzinę!!! Pomoc to szczęście!!! MOje życie, moja codzienność. Nie zawsze kolorowa ...Ale życie jest piękne i mimo ciężkich chwil trzeba się z niego cieszyć !!

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 11320
Wpisy
  • liczba: 35
  • komentarze: 82
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3293 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl

"Zeby to poczuć , trzeba to przeżyć. Żeby to przeżyć , trzeba tam być ..." Miłego zaglądania i podczytywania :).

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Szczęście to pomoc...początek... kwiecień 2008 rok

czwartek, 17 lipca 2008 20:44


Wszystko zaczęło się w styczniu 2008  o:-) . Siedząc na kanapie , któregoś wieczoru i w zasadzie nie robiąc nic pomyślałam sobie ile czasu marnuję o:-). Nie wiem jak to się stało , wcale nie sądziłam że się uda , ale zapragnęłam być wolontariuszem w Domu Dziecka serce, była to decyzja niełatwa bo bardzo pragnę mieć dziecko ( a walcze o nie juz długooooo :-|) a widząc te maluchy wszystkie takie bezbronne , nieszczęśliwe, bez rodziny, miłości serce mi pękało   :-\. Ale cóż to było silniejsze ode mnie serce. Pomoc tym maluchom serce. Musiałam oddać swoją miłość komuś, kto bardzo jej potrzebował  a miał jej niewiele lub wcale :-\ .
Po kilku dniach zadzwoniłam do Domu Dziecka i umówiłam się na spotkanie w sprawie wolontariatu . Poszłam  z dusza na ramieniu bałam się strasznie :-/, że się nie uda , że się nie spodobam , że nie zaliczę próby o:-) .Bałam się a tak strasznie chciałam pomagać  :-\ .
Pani wychowawczyni , umówiła się ze mną za kilka dni , jak zobaczyłam te dzieciaki które przywitały mnie bardzo serdecznie to mi ulżyło że chodź one mnie polubiły serce. Odrazu zaczęłam zabawę :-) do dziś pamiętam jaka to była , w pająka się bawiliśmy :-) . Zaliczyłam próbę , bardzo się spodobałam i miałam przyjść za tydzień , a ja byłam zawiedziona ,że tak późno  o:-) i tak długo muszę czekać na spotkanie  (*-*) . Ale nadszedł dzień spotkania, chodziłam wieczorami po kilka godzin siedziałam z dzieciakami (*-*), potem zaczęłam spotykać się z nimi w weekendy  :-). Byłam szczęśliwa  i takaaaa zadowolona ze zostałam ciocia tylu dzieci  (*-*) . Potem zaczęłam chodzić do młodszej grupy , dzieciaki cudne , potrzebowały więcej miłości , takie niechciane , niekochane  ;-( serce mi pękało . Jak siedziałam ,a one wszystkie wkoło mnie i głaskały , obsiadły jak muszki  :-|, że mnie widać nie było  pirat . Mój wolontariat polegał ma zabawach, spacerach, czytaniu, śpiewaniu, rozmowach czyli zajmowanie czasu dzieciom   . Pewnego dnia po kilku miesiącach  :-) moich odwiedzin  ,jedna z wychowawczyń zapytała się mnie "Aniu a czy Ty byś nie chciała zostać rodzina zaprzyjaźniona dla któregoś dziecka " zaskoczyła mnie strasznie a ja nie wiedziałam co powiedzieć  :-) . Zastanawiałam się z dwa tygodnie o:-)sercemiałam mieszane uczucia , nie wiedziałam jak to będzie, jakie dziecko trafi do mnie , i nie wiedziałam czy ja sama będę mogła być ta rodziną zaprzyjaźnioną  . Więc podjęłam decyzje , jak już tak daleko zabrnęłam to brnę do końca , niech któreś dziecko będzie szczęśliwe , niech cieszy się z dzieciństwa , niech poczuje miłość , życie rodzinne, pozna świat , należny się to maluszkowi !!!


Więc zaczęłam procedurę .

Na początku miałam wybrać dziecko, co było najgorsze bo one wszystkie były kochane  :-(. Zaczęłam się widywać z malusią 3 letnią (jeszcze wtedy nie ) niebieskooką, blondyneczką o imieniu Marcia  (*-*) . Początki nie były łatwe , musiałyśmy się do siebie przyzwyczaić ale to nie trwało długo  (*-*) . Marcia szybko się do mnie przyzwyczaiła a ja do niej .Początkowo były tylko spotkania w DDZ , potem spacerki poza DDZ ,a po kliku tygodniach mogłam Marcie zabrać do domku . Na początku były to godziny , potem zabierałam Marcie na cale dnie. Pierwsza wizyta była super, poznała ją cała moja familia. Była grzecznym Aniołkiem , siedziała i obserwowała tylko  0:-) . Potem już było łatwiej , była ze mną tydzień w tydzień  .
Któregoś dnia zostałam wezwana do Pani psycholog. Powiedziała ,że muszę zdać testy, żeby być pełnoprawną rodziną zaprzyjaźnioną i żebym mogla Marcie zabierać na nocki i wyjeżdżać poza miasto  :-) czyli, spędzac razem wakacje , święta i wolny czas (*-*) .
Bałam się tych testów jak diabli, że nie zaliczę , że zawiodę , że wszystko przepadnie  :-(i to będzie koniec :-(

10 maja pojechałam do Torunia na testy psychologiczne do OAO , testy trwały 2 godz , nie było tak źle  :-) . Pani psycholog bardzo miła, a ja otwarta na wszystko rozmawiałam jakbym znała ją kilka lat :-). Było bardzo miło i sympatycznie. Miałyśmy wspólny temat ,więc było łatwiej .

Teraz czekanie , czekanie , czekanie  :-\

W końcu się doczekałam !!!!!!!!!!!

Zostałam pełnoprawną rodziną zaprzyjaźnioną dla Marci :-D:-D:-D:-D!!!!
Szczęście moje nie zna granic !!! Zaliczyłam wszytsko , mam kwalifikacje !!!!!!!!!!! Jupi :-]
Spełniło się moje marzenie !!!!
Marzenie ,o pomocy innej maleńkiej osóbce ... serce

Marcia rozwija się cudnie , jest bardziej otwarta, więcej mówi, więcej wie i więcej widziała  . Poświęcam jej swój czas jak tylko to możliwe  . Jestem strasznie szczęśliwa jak mam ja przy sobie  :) . Pokazuje jej świat , jeździmy gdzie się da . A ona piszczy ze szczęścia jak widzi tyle nowych rzeczy a ja piszczę z nią ze łzami w oczach , że ktoś tak niegodny ma tak wspaniałe dziecko i nie docenia tego :-( , uczy sie nowych rzeczy, odróżnia dobro od zła . Przykre to , ale ja mam zaszczyt uczyć ją tego wszystkiego serce!!!Nie wiem jak długo to potrwa ? Może tydzień , może miesiąc ,może dwa , nie wiem , najważniejsze że Marcia jest ze mną !!! serce

W sobotę wyjeżdżamy na nasze pierwsze wspólne wakacje  :-D będą one krótkie bo zaledwie 5 dni ,ale to i tak wiele  :-D .
Boże dziękuję Ci ,że postawiłeś na mojej drodze Marcie !!!
Dziękuję !!!!!!!!!!!



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Pakowanie do wyjazdu 12 lipiec 2008 rok

czwartek, 17 lipca 2008 20:52
Już jutro pakowanie i wyjazd , doczekać się nie mogę ,tak jak reszta rodzinki :-D , już czekają na Nas  :-]
Ciekawe jak tam Marci będzie  :-\ ona tylko póki co ze mna rozmawia o wszystkim :-Ddo nikogo się odzywać nie chce o:-), jak ktoś do niej mówi to zamyka się w sobie i koniec kropka , nie wiem jak ja przełamać , chyba potrzeba jeszcze czasu . Może sama zacznie jak się przekona  :| wiem , że jej strasznie ciężko bo to nowe życie ...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Pierwszy wspólny wyjazd... i ostatni...

czwartek, 17 lipca 2008 21:15

A więc tak ,podróż Marcia zniosła rewelacyjnie  :-D nie płakała , nie grymasiła  :-) ciągle się uśmiechała  :-D, troszkę sie przespała   :-),ale wiadomo dla dziecka 4 godziny to męczące ,ale warto było serce, potem odespała  :-D . Przyjechalismy na miejsce około godziny 18 :-) dopiero ,ale i tak pogoda cudna więc poszlismy na spacerek . Marcia się do wszystkich zaczęła przyzwyczjać  (*-*) . Wujkowie byli superowi a Marcia zaraz złapała z nimi kontakt   :-D. Ciocie, też super, ale wiadomo , każda miała swojego dzidziola i mniej czasu ,ale i tak poświęcały jej dużo  :-D . Marcia była przeszczęsliwa jak zobaczyła tyllllllllllllle wody , super plac zabaw , pieski, kaczki  :-D. Pierwszy raz w swoim życiu zamoczyła syrki w tak wielkiej kałuży :-]:-] była w niebowzięta , piszczała ze szczęścia  :-], chlapała, biegała  :-D ah widok cudny  :-D !!!

Wieczorkiem my mamuski zajmowałyśmy się dziećmi, kąpanko, kolacyjka , spanko a panowie popłyneli sobie łódeczką na rybki  :-) , dobrze im to zobiło  :-) , wieczorkiem pyszny grilek , piwko , drineczek :-),dzieci spały więc haj lajf  :-). W niedzilę wybraliśmy się na wycieczkę do innego miasta :-] pozwiedzać dawne twierdze :-) .Spacer po lesie , super towarzystwo  :-] , dzieciaki serce ah żyć nie umierać serce . Po powrocie z Marcią , wujkiem D , ciocią Aga i małym Leo wybralismy się nad jeziorko :-D . Marcia pierwszy raz się kąpała :-], cioteczka Aniulka kupiła super strój  :-D:-D więc było fajnie  :-D .Marcia twierdziła że to jej nowa sukienka  :-]:-]:-] . Ale było śmiechu , pisku, radości , pluskania , pływania  (*-*), widok przeslodki  :-] . Nawet mały 2 miesięczny Leo nóżki - śmierdziuszki zamoczył  :-] . Wieczorkiem kobitki poszły na plac zabaw  :-) Marcia znowu zachwycona  :-] a faceci znowu rybki  :-D. Marcia nie mniała sił już potem nóżkami przebierać  :-/ taka była bidulka zmęczona  :-), ale dawała dzielnie radę  (*-*). To mały Baranek więc upór ma wrodzony :-D . W poniedziałek pogoda się zepsuła ,ale i tak dużo skorzystaliśmy  :-) . Spowrotem widziałam że Marcia posmutniała :| , chyba ciężko jej było zrozumieć dlaczego wracamy, tak fajnie a my jedziemy spowrotem   :-( nawet łezki jej poleciały  :-( i mnie , że jej smutno :-( mój kochany szkarbek serce. Ale była szczęśliwa  :-D a ja razem z Nią:-D . Przełamała się do wszystkim, a z wujaszkiem tak się zakumplowali że aż miło  , a moje serce się  radowało na ich widok . serce

To były nasze pierwsze i ostatnie wakacje  :-(:-(

Ale ,cięszę się strasznie ,że mogłam ja i D z nią je spędzić ...serce

Moja mała Śliweczka , moje pierwsze dziecko , było ze mną 3 miesiące , dokładnie 3 miesiące !!

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

nastał ten dzień ...;((

czwartek, 17 lipca 2008 21:53


Moja mała Śliweczka ode mnie odchodzi :-(. Nie przypuszczałam , że tak szybko. Wiem , wiem że to cudne wieści , że będzie miała dom, rodzinę, kochających  rodziców, wiem rozumię to wszystko! Ale za krótko, a może to i lepiej :-(. Nie zdążyłyśmy ,aż tak bardzo się do siebie przyzwyczaić , chodź 3 miesiące to i tak dużo .

To jest moje pierwsze dziecko, dziecko które nauczyłam i pokazałam świat . Moja kochana Marcia
serce. Nie wyobrażam sobie jej nie mieć :-(. Ale cieszę się ogromnie , że są ludzie którzy zabiorą Marcie , jej siostrę i brata do siebie , będą to tysiące km ale ... Ale bedą szczęśliwi serce !!

Bardzo bym chciała , aby ta mała osóbka podbiła serducha swoim nowym rodzicom, aby pokochali ich bezgraniczną miłością , żeby wiedzieli jakie szczęście ich spotkało mając całą trójeczkę
serce.
Tak cudowną trójeczkę !!

J
a się tu nie liczę , ja sobie z tym wszystkim poradzę...jest ciężko bo pokochałam maleńką...dałam jej swoja miłość ..siebie...a teraz...pustka...czuje się źle ...ale przecież wiedziałam że odejdzie ode mnie :-(. Mimo wszytsko to strasznie trudne :-(...

Ten weekend będzie naszym ostatnim weekendem ...potem koniec ...pożegnanie ?? Będzie teraz ... nie wiem co Marci powiedzieć..czy wogóle coś mówić ...??

Ale co...ciocia ja opuściła i gdzie jest...nic nie powiedziała...zapomniała o mnie...
:-(??

Ten weekend bedzie niezapomniany
serce.

Kocham tą mała istotkę , która wprowadziła w moje życie ogrom radości, szczęścia, miłości serce

Zawsze będę o Marci pamietała i zawsze bedę powtarzała
....

"Moje pierwsze dziecko"


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

...Myślę i myślę ...

piątek, 18 lipca 2008 7:56

To już jutro. Z rana zaraz jadę po Marcię , doczekać się nie mogę (*-*). Chyba jej z rąk nie wypuszczę serce. Bedzie dobrze, damy radę. Porozmawiam z nią , mam nadzieję , że zrozumie , zresztą w co ja wątpię przecież ona jest taka mądrutka ...

A w niedzielę ... nie narazie, nie myślę ...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

wieczorne dumanie...

piątek, 18 lipca 2008 22:36

Siedzę i siedzę , myślę i myślę ...

Już kilka godzinek i będziemy razem ...

Aż mnie żołądek z nerwów boli ..jak nigdy ...

Żałuje teraz, że jej dziś nie zabrałam, ale cóż ...

To już jutro my dwie + wujek serce 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Pożegnanie Motylka...

poniedziałek, 21 lipca 2008 10:59

 

serceMarcia bardzo lubiła motyle ... wczoraj , dopiero wczoraj zobaczyłam , że na spodenkach które jej kupiłam było pełno motylków . W sobotę z rana pojechałam po Marcie . Ucieszyła sie strasznie ...Moja Śliweczka kochana...Powitanie z wujkiem , psiaczkiem z którym zaprzyjaźniła sie bardzo ...ah ...posiedziałyśmy chwilkę , bo my przecież na miejscu wysiedzieć nie możemy i wyruszyłysmy odwiedzić tych , którzy Marcię pokochali ...najpierw  koleżanka Maryśka , o którą Marcia pyta zawsze ..ciocia Ania , która  pokochała ta mała istotkę , przyszywana babcia Lilka   i cioteczka Justysia . Mała przełamała się bardzo , inne dziecko ,nie do poznania , tylko dlaczego na koniec , ale i tak jestem z niej strasznie dumna . Nauczyła się wiele, poznała inny świat, różniący się bardzo od tego , który znała na codzień ...Pierwszy raz jak ja zabrałam do siebie i jadąc krzyczała "Ciocia ludzie" "Ciocia woda" "Ciocia ptaszki" ... teraz to wszystko znała , znała ale i tak sie strasznie cieszyła...jest bardzo pogodnym dzieckiem ...kochana mądralinka . Sobotka zleciała a my póóźno szłyśmy spać , a co tam to była nasza OSTATNIA współna sobota . Macia padła o 23 , raz nie zawsze ... Niedzielkę miałyśmy zaplanowaną .Poszłyśmy wyszaleć się do Mega Hoplandu , dziewczynki były przeszczęśliwe , Marcia i jej koleżanka Marysia . Jak widzialam ją taką szczęśliwą to serce moje było przeszczęliwe , biegała , szalała , cieszyła sie , krzyczała z radości , śmiała sie tak głośno ... poprostu pełnia szczęścia ...  ale ja chciałam żeby te chwile pamiętała , wiem ze to zapamięta ... bo było ich mało ale jak piękne...Najsmutniejsze było pożegnanie z Marysia i ciocią Anią biedna płakała a mnie serce z żalu prawie pękło ... serce mi pękało , ale mówię sobie bądź twarda , nie płacz , nie możesz. Wytrzymałam, dałam radę chodź oczy mi się zaszkliły... W domku razem zrobiłyśmy obiadek, mój kochany mały pomocnik , wszystko mi pomagała , przy okazji uczyła się , kolorów , nowych smaków , nazw warzyw , owoców ... wszystkiego nauczyłam ją ja ...

Rozmawiałam z Marcią , mówiłam jej chyba setki razy , że ją kocham .Jeszcze nikomu w ciągu 2 dni nie powiedziałam  tyle razy słowa kocham . Pożegnałam się z nią . Nie wiedziałam jak , nie mogłam znaleźć odpowiednich słów ... brakowało mi ich. Bałam się ze jak powiem coś źle mała sie rozpłacze a wtedy ja bym chyba tego nie przeżyła ...

Powiedziałam tylko tyle"Kocham Cię mój motylku.Pamietaj , ze ciocia zawsze Cię będzie kocha obojetnie gdzie byś była i z kim i nigdy nie przestanię i nie zapomnę. Nawet jeśli już się nie zobaczymy to ciocia ma Cie tu w serduszku" Ucałowałam ją a ona mnie i powierdziała ,że też mnie kocha  ... Nie wytrzymałam , wiem źle ona widziała moje łzy i mówi "Ciociu nie płacz " ja oczywiście , że coś mi do oka wpadło ... a ona zaraz pokaż , zobaczę...Boże mój Motylek... Teraz lecą mi łzy , nie potrafie o niej zapomnieć ...Spędziłyśmy ten weekend jak tylko można było najlepiej ... wiem , ze wujek też to przeżywa...smutno mu było , przywiązał się wiem to...a te rozstania tak bolą...na koniec powiedział do Marci "Do zobaczenia" ...

Biedna w samochodzie zasnęła , taka była zmęczona tym wszystkim ...wrażenia robią swoje a nieźle się wyszalała . Należało jej się ...Należy sie jej wiele , wiele więcej ...jest przekochaną mała osóbką . Z pewnością wprowadzi wiele radości i miłości do swojej nowej rodziny .

A ja cóż pożegnałam się z nią na zawsze, może kiedyś ją zobaczę na zdjeciach chociażby , bo na więcej nie liczę ...Życzę Marci wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze...aby była zawsze szczęśliwa !!! Mój mały kochany Motylek ...dała mi wiele radości, uśmiechu , miłości szczęścia . Dziś mija 3 miesiące od naszego pierwszego poważnego spotkania , spotkania które zmieniło moje i Marci życie ... Tych chwil nie zapomnę nigdy !!! Jestem szczęściarą , ze ją spotkałam , wielką szczęściarą !!! Póki co jest lżej bo Marcia jest jeszcze na miejscu , jest tuż obok i w każdej chwili mogę iść i zobaczyć się z nią ...ale już nie pójde bo każde widzenie i rozstanie będzie ciężkie dla niej i dla mnie ...a my nie chcemy smutków ...chcemy sie cieszyć z przeżytych razem chwil !!!

Teraz po wakacjach czekam na spotkanie z następnym maluszkiem , które równie mocno jak Marcia zasługuje na szczęście i piękne chwile . Zobaczymy...Kiedy to nastąpi jeszcze nie wiem...mam nadzieję ,że szybko bo chcę pomagać i dawać miłośc i radość ..

Rozstania strasznie bolą , ale te przeżyte razem chwile są warte tego cierpienia...

serceŻegnaj Motylku serceKocham Cięserce Twoja ciocia serce

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

rozmyślanie...

wtorek, 22 lipca 2008 11:04

Dziś to bym już z niecierpliwością oczekiwała na weekend , a teraz nie mam na co czekać , to będzie weekend spędzony na leniuchowaniu przed TV . Chyba obejżę wszytskie zaległe filmy jakie mam :-). Cóż sierpień zleci , lato też , a wtedy będziemy czekali na nastepnego maluszka . Szkoda ze lata nie będzie wtedy jest wiecej możliwości ...

 Oglądam mojego motylka codziennie ... mam super pamiątki z nią ... wspomienia których nie zapomnę ...to jest najwspanialsze...

 Marcia jeszcze zdążyła poznać moją kochana babunię , w miesięcznice poznania babunia odeszła na zawsze [*] :-( .

Śliweczka pytała o nią nie raz ...ale cóż jej powiedzieć ... mówiłam ze babunia jest teraz z Aniołkami sercei patrzy na nas i opiekuje sie nami ...

Bardzo się zaprzyjaźniły. Na początku mówiono mi , ze mam Marcie przygotować bo małe dzieci boja sie starszych osób. Ale nie trzeba było...Marcia z otwartymi ramionkami ukochała babunie odrazu ... cudny widok...wspomienie ...ale jakże piękne ...

To , ze się spotkałyśmy miało jakiś cel, jakiś sens wiem o tym ... Nic się nie dzieje bez przyczyny ... na poczatku tylko zastanawianie sie na wolontariatem...potem wolontariat...zastanawianie sie nad rodziną zaprzyjaźniona ..teraz nią jestem...witam i żegnam dzieci , które kocham... poznaje je, uczę, jestesmy razem...

Cudowne chwile... warte wszystkiego...

 

serce


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Nudy

wtorek, 29 lipca 2008 11:33

Cóż weekend minął , który był strasznie nudny ...

Bez dziecka ...bez Marci...

Siedziałam zła , połówkowi nigdzie wyjść się nie chciało a tak z Marcią jak z najlepszym kompanem ...wszędzie razem...

Teraz siedzę i myślę jak ona sobie radzi, czy jej przyszli rodzice przyjechali...czy zdecydują się zabrać cała trójeczkę...

Siedzę i myślę , nawet już dziś mi się śniła ...strasznie płakała...a jak ja podeszłam to nie mogłam jej dotknąć ...nie chciała ...ah ...moja podświadomość działa ...zaraz sobie pomyślałam,że biedna czekała na mnie a ja wyrodna ciotka nie przylazłam ...

Wiem wiem ,nie powinnam tak myśleć ale inne myśli mi do głowy nie przychodzą...cóż ...

Chyba jutro sie wybiorę i zapytam ...tak strasznie chce wiedzieć ...ale z drugiej strony jakoś nie wiem czy iść ...

Kurcze tyle obaw , przecież zależy mi strasznie na Marci i jej szczęściu i chciałabym wiedzieć jak sie czuje, co się z nią dzieje...pójdę a co mi zależy...

Już zaplanowałam sobie sobotę...wypad nad morze ...dziwnie tak ...bo to miał być nasz wyjazd...ciocia+wujek+Marcia ...ona tak strasznie lubi sie kąpać a jak widzi wodę to radość na całego ..

Ale tak nie będzie ...będę mogła tylko poobserwować inne biegające i cieszące się maluchy ...a Marcia mogła być między nimi i z nami...

Ale Ona już wkrótce bedzie miała swoje morze ...i będzie jeździła nad nie ze swoją rodziną , mama, tata ,siostra, brat cudna perspektywa... Marciu życzę Ci dużo szczęścia , mały kochany Motylku...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Dobre wieści :)

środa, 30 lipca 2008 17:29

A co tam ...Siedziałam sobie w pracy i tak mi przez myśl przeszła Marcia. Zresztą ona zawsze w moich myślach ...

Zadzwoniłam do DDZ :-)zapytałam o Marciunię . Jest już po pierwszym spotkaniu z przyszłymi rodzicami ...

Nie spodziewali się takiej reakcji , szczególnie ze strony Marci :-D, mała zaprzyjaźniła się z rodzicami :-D

Boże kamień z serca. Ludzie są bardzo serdeczni , bardzo ciepli sercestrasznie sie cieszę, aż mi sie głos załamał jak mi pani psycholog o tym mówiła. Ale co sie dziwić ja tak strasznie za nią tęsknię i mimo wszystko chciałabym jeszcze ujżeć mojego Motylka.

Pani Karolina powiedziała , że zastanawiały się co dalej. Minie jeszcze troche czasu zanim dzieci wyjadą , więc zastanawiają się czy do tego czas Marciunia może być nadal ze mną .Jeszcze muszą to przeanaliwzować i dadzą mi odpowiedź już niedługo ...

 Więc czekam cierpliwie , mam nadzieję że to będzie w miarę szybko (*-*)

Moja radość nie zna granic , jeszcze ją zobaczę , jeszcze spędzimy razem chwile. Boże mam nadzieję ze tak będzie ...Modlę się o to...

Teraz czekam na telefon ...

"Nadzieja to płomień , który chce płonąć nawet wtedy kiedy jest zgaszony"

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Nieoczekiwany powrót :))) Motylek przyleciał :)))

poniedziałek, 18 sierpnia 2008 20:17

Dawno nic nie pisałam , ale co tu pisać jak nic się nie dzieje . Z niecierpliwością oczekiwałam powrotu koleżanki z urlopu , zawsze będę miała pretekst żeby odwiedzić jaą i dzieciaki w DDZ ;). Nie chciałam dzwonić i sie narzucać to nie w moim stylu :-/. Nareszcie się doczekałam :) czekałam cierpliwie i cierpliwośc moja została nagrodzona ;). Zadzwonił telefon, że jeśli mam czas to mam przyjśc w środę w odwiedziny ;) jeeeeeeeeeeeeeeee nareszcie może czegos sie dowiem ;). Poszlłam :> niczego wielkiego się nie spodziewałam bo przecież moze być tak , że i ona nic nie wie :-/. A tu odrazu na powitanie usłyszałam:

"Ale Ty przeciez może sie widywać z Martusią" :O

Zdziwnienie moje było ogromne , A B jeszcze bardziej. Kurcze to ja dziecka nie odwiedzałam bo myślałam, że nie mogę a tu jest odwrotnie ;/ no poprostu krew mnie zalala . 3 tyg jej nie widziałam , pożegnanie zrobiłam , ah ...

Zobaczyłam Marcie , wybiegla do mnie z uśmiechem na buźce :) ale się ucieszyłam jak ją ujżałam aż lzy mi stanęły w oczach .Tak za na tęskniłam .Byłam obok ,ale cały czas myślami z Marcią. Zadawałam sobie pytania. Kiedy wyjedzie?"Jak to dlugo jszcze potrwa?? Pytań setki :/. Byłyśmy ze sobą godzinkę , tak niewiele a jednak dla mnie ma to ogromne znaczenie :)) byłam taka szczęśliwa , że widzę tego małego okruszka :))

 No ale cóż . Oczywiście szczęście moje nie zna granic, ale co dalej ????????????? :-)

Co bedzie dalej z nami dziewczynami ? Popytałam o wszytsko , mam sie stawić w czwartek o godz 10 w DDZ na rozmowę z p.psycholog :/ i wtedy będzie wiadomo co i jak .

Pół nocy nie mogłam zasnąć . Nie wiedziałam co mi p.psycholog powie , nie wiedziałam czego moge sie spodziewać , stres ogromny, w nocy mi sie to wszystko śniło , że się nie zgodzi , ze jej mimo wszytsko nie zobaczę :/ jednym słowem schizowałam we śnie ;)))

Nareszcie ranek  czwartek dnia 14.08.2008 roku ubrałam sie , wcisnać nic w siebie nie moglam z nerwów , żołądek mnie bolał , ręce zimne wszystko z nerwów :/

Zjawiłam sie na umówiona godzinę :) , poszłam do koleżanki , już na mnie czekała :). No więc idziemy do p.psycholog :/ , zastanawiam sie co powiedziać , jak zacząć ...

No i masz Ci los w drzwiach ja spotkałyśmy , nie miałam czasu na przemyślenia i może nawet lepiej ;). W drzwiach ją zaatakowałyśmy , od razu pytanie o Marcię .Czy mogę ją zabierać , kiedy , czy z nocką ,na jak długo , czy od dziś  itp i..... były problemy ale ...

Udało się :)))))))))))))) Marcia  u mnie na całe 4 dni :)) ale radość , jeeeeee :))). Udało sie być razem od czwartku do niedzieli wieczora :D przepięknie :D. Zaraz ją ubrałam i zabrałam zeby przypadkiem ktoś się nie rozmyslił ;)

i wioooo do domku  :D

Przed nami jeszcze 2 miesiące wspólnych weekendów , wspanialych , niezapomnianych chwil i to wszystko RAZEM :)))) !!!!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Piękne chwile RAZEM :))) - 14.08.2008

poniedziałek, 18 sierpnia 2008 20:42

14.08.2008 czwartek ;)

Musiałam się najpierw Marcią nacieszyć, aj jak super że ona jest  CU-DO-WNIE !!! 

Pojchalysmy bnad Peziolo => czytaj jezioro ale cóż nauczy się jeszcze to wymawiac a to peziolo tak słodko brzmi . Pluskanie w wodzie , to co Marcia lubi najbardziej  a moje serce radosne jak ja widze taka szczęśliwą, super że pogoda dopisała , dzieciak sie wybiegał  . Czwartek minał szybko i byl bardzo udany , dla takich chwil warto żyć . Cudnie jest widziec radość w oczach dziecka , które tyle juz przeszło ... ale przed nia już tylko takie chwile, cudne z rodzicami i rodzeństwem ...

15.08.2008 piątek ;)

Otworzyłysmy oczęta i pakowanie. Zrobiłysmy sobie z Martamilką  mały wypadzik do rodzinki . Pogoda straszna , deszcz, deszcz , deszcz . ale my to sobie potrafimy zoorganizowac wieczór  . Pojechałyśmy do cioci Gosi i mojej ukochanej Biedroneczki Laluni

Powitanie bylo miłe  Laura siedziała niewzruszona  i patrzyła ze zdziwniem . No ale lody zostały przelamane i dziewczynki świetnie sie bawily. Były chwile radosci i rywalizacji

Obydwie sa przekochane , jedna zazdrosna o druga  jedna robi to co druga i odwrotnie

Cudnie sie bawiłyśmy , nawet wujek Tomek wczul sie w rolę i malowal dziewczynkom domki , chmurki , drzewka  .Nawet nie sądzilłam , że szwagier ma takie zdolności malarskie hihihih

Pożegnania nadszedł czas ...to czego ciocia Ania nie lubi najbardziej

To beda niezapomiane chwile , cudnie , że moje dziewczyny miały okazję jeszcze pobyć razem

16.08.2008 sobota ;)

leniwa, deszczowa ...

moglabym tylko tyle napisać ;/ ten deszcz wykończy mnie . Nic nie można zrobić. Ale malowanie , przytulanie i głupawki to co Motylek lubi najbardziej .Ile to dziecko potrzebuje milości , a ja sie ciesze że uwielbiam ja dawać :) . Wybyczyłyśmy sie za wszystkie czasy , ale nawet w deszcz nie wysiedziałyśmy w domku ;)

Zakupy w markecie a potem wizyta u cioci Justysi i wydurnianie z Donią :) . Marcia przełamała już się na całego , dziecko nie do poznania.radosne, uśmiechnięte, szczęśliwe :) a ja razem z nia :) cudnie jest patrzeć na robiącą śmieszne minki buźkę :) .

17.08.2008 niedziela :(

Spacerek a nóżki bolą :) . Marcia uwielbia spacerki ale wiadomo nóżki bolą :).

Nie lubie niedziel bo wiadomo rozstanie , ale póki co na szczęście tylko na kilka dni ;) także wielkich smutasow nie ma.marcia jest bardzo dzielna , dumna z niej strasznie jestem :). Nie ma placzu ( zreszta nigdy nie było , marudzenia ) jest świetna dziewczynką :) .

Dziś troszke próbowała mnie nazywac mamą-ciocią ale ja ja szybciutko sprowadzilam na ziemię :).

Ciocia bedę dla niej zawsze , mamusia jest daleko ale niedługo będą wszyscy razem :))).


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

To już jest koniec ...

czwartek, 21 sierpnia 2008 0:25

Dla mnie dziś czas sie zatrzymał...

To już jest koniec , nie ma już nic ... Nie ma juz NAS ...

 

"Łzy nie sa oznaką slabości, ale dowodem że nasze serce nie wyschło..."

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Mój swiat...

poniedziałek, 08 września 2008 22:25

Wkońcu ,,,napiszę coś ,,,dawno mnie tu nie było,,,dopiero teraz znalazłam wene ... gdzieś po drodze ją spotkałam...

Ciężko mi strasznie ...zresztą obchodzi to tylko kilka osób...którym strasznie dziekuję ,,,

Aniu kochana dziękuje Ci za wsparcie , jesteś niesamowita , jedyna w swoim rodzaju,,,

Pomagasz mi bardzo dużo ,,,dziekuję Ci ,,,moja bratnia duszyczko,,,

Rozstaliśmy się z D , po 4 latach 11 miesiącach i 4 dniach ... nie będę pisała dlaczego... stalło sie i się nie odstanie...

17 września mielibyśmy swoją 5 rocznicę,,,nie będzie jej,,,

Boże jak to boli , cierpię strasznie ,,,przez te 3 tyg rycze non stop, kocham , tęsknie ,myślę , żałuje , za chwilę nienawidzę , czuję ulgę, mam żal, czuję sie zraniona, odrzucona :(

"Miałeś kochać mnie ,,,

Mialeś czuwać kiedy śpię ,,,

A zostało tylko kilka zdjęć,,,"

Miałeś ,ale nie ma Ciebie ,,,nie ma NAS,,,

 

"NAJGORZEJ   JEST   BYĆ    NIKIM    DLA    KOGOŚ    KTO   JEST   DLA   CIEBIE    WSZYSTKIM   "


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wspaniałe wizyty :))) 23/24 sierpień i 06/07 wrzesień :))

poniedziałek, 08 września 2008 23:04

06/07.09.2008 WSPÓLNE CHWILE Z LALECZKĄ, CIOCIĄ GOSIĄ I WUJEM TOMEM

Lalunia jak zwykle niewzruszona przyjazdem gości  ale mimo wszytsko jest cudowna  i kocham tą małą Biedronkę nad życie

No było super, cudownie. Dziewczynki wyszalały sie na całego , bo przecież szaleństwo to to co dzieci lubią najbardziej a zabawy w piachu z wujkiem Tomkiem to dopiero frajda .Wuja wybudował takiiiiiiiiiii wielki zamek a dziewczynki dzielnie pomagały przy budowie , super widok wielki wuja , małe perełki . Wieczorkiem jak to w domku , wspólna kolacja i wspólna kaąpiel alllllllllleeeeeeeeeee była frajda , tyle wody , tyle zabawek radość nie znała granic a na koniec wspólne spanie i buszowanie w wielkim łóżku .

Takie chwile są warte wszystkiego !!! Widząc te uśmiechniete buźki i szczęście to przyjemnośc ogromna i dla takich chwil warto żyć 

 

 

23/24.08.2008 WSPÓLNE CHWILE Z NIKOLCIĄ , KLAUDUNIĄ , CIOCIĄ ANIĄ I WUJEM RAFAŁEM

Marcik i ja pojechałyśmy razem do naszych wspaniałych przyjaciół :))

Wyprawa życia :))

Bo RAZEM :))

Powitanie, wymiana prezentami :)) radość :)) cudne chwile :)) czas , który przydaloby się zatrzymać :))

Powitanie Mikusi z Tuptusiem , dwa cudne psiaki i zarazem jak bardzo podobne :DD ale tylko kolorami i na dodatek rude :))) , ach ile radości :)))

Cóż , było tak jakbyśmy sie znały kope lat a tr zaledwie kilka chwil i na dodatek przez net ... Było przecudnie , przefajnie :) , wesoło :))

Nie ma to jak cudne dzieciaki , ich uśmiech rozświetla człowiekowi serce i dusze nawet w najgosrszych chwilach ...

Nikola i Marcik zaprzyjaźniły się :), Niko próbowała dominować no ale cóż wkońcu jest starsza  :))).

Tańce , hulanki , swawole po biegach w ogrodzie i gorącej kapieli :)  czas na DISCO :))

"Oł je , oł je , oł je  i zakochali sie "

nawet najmłodsza Klaudunia wywijała nóżkami na prawo i lewo :)) przy pomocy tatusia ale całkiem dobrze im to wychodziło :)))

Potem "KUBUŚ" to podstawa , jego pzygody ululały dzieci do snu :))

 Było przesympatycznie , my jak to my , gadanie , gadanie gadanie :) , wieczorem grillek , cudnie jest mieć dom, swoj kawałek ziemii :)

Raniutko , na spokojnie pobudka :) wyspane , wypoczete i gotowe do dalszych przeżyć :)))

Pogoda dopisała , wybralysmy się calą piąteczką :)

na przodzie :)

_ciocia Ania uśmiechnięta chodź przez te dwa dni ;))

_mama Ania niezastaąpiona przyjaciółka :))

_Nikola przodująca i skacząca :)

_Marcik naśladująca :))

_Klaudia śpiąca :))

i oczywiście Mikusia ciągnąca :)):

 PIKNIK , w lesie na górce pod debem , zazdrościcie wiemmmmmmyyyyyy :)) bo jest czego :)) cudne chwile :))

 Co chwilaę OSA :DDD a my z łapką :)) ,

Nie lubie pożegnań ...

Ale nie na długo i to jest najważniejsze :))

Cudnie , ze Marcik i ja naturalnie miałyśmy okazję poznać ciocie Anię i wujka Rafała , Niko i Klaudek :)) i Tuptusia oczywiście :)) kurczę o kici bym zapomniala :DDD

Niezapomiane przeżycia :) już za chwil parę powtórka z rozrywki :DDD

Cudne chwile !!!!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pożegnanie na zawsze...

środa, 10 września 2008 19:21

W sobotę zobaczę mojego Motylka już ostatni raz

Nie wyobrażam sobie tego rozstania...

Cieszę się  jej szczęściem bardzo , bardzo , będzie miała dobre życie  z mamusią , tatusiem i rodzeństwem...

Ale szkoda , szkoda mi tylko tego  , że już jej w życiu nie zobaczę

Nawet ciężko mi jest teraz to sobie wyobrazić , następne rozstanie z osobą którą kocham ...

Wiem ,że to było nieuniknione , wiedziałam co nas czeka , że prędzej czy później Marcia wyjedzie ... ale nie wiedziałam ze to bedzie teraz dla mnie takie trudne ...bo

zostałam sama...

Moja kochana Śliweczka odchodzi na zawsze...

 

Żegnaj Motylku...będę tęskniła strasznie ...

Twoja ciocia Ania


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

OSTATNI BUZIACZEK...13.09.2008.

poniedziałek, 15 września 2008 0:01

Już nigdy nic nie będzie takie same...Motylek odleciał...Odleciał ,aby rozwijać swoje skrzydełka... Czeka ją teraz lepsze życie...

Cieszę się strasznie , że już niedługo opuści DDZ , że jak bedzie jej źle przytuli się do mamusi a jak bedzie się bała znajdzie schronienie w ramionach tatusia...

Cudowne jest to, że cała trójeczka znalazła ciepły , bezpieczny dom , pełen miłości i szczęścia a najważniejsze , że będą mieli siebie ...

Jest mi tylko troszkę smutno , pokochałam tą małą istotkę , mimo wszystko myślałam że będzie gorzej...że będę płakała całe dnie...będę nieszczęśliwa ...nie poradzę sobie z tym sama...

Jednak jest inaczej...cieszę się , że nauczylam ją tylu rzeczy , że poznała inne życie...otworzyła się na wszystkich...jest całkiem inną dziewczynką , uśmiechnięta zawsze...wciąż ma coś do powiedzenia...a przy tym wszystkim tak słodko się ze mna droczy...

Ta urocza niebieskooka 3 latka zwojowała moje życie...wywróciła je do góry nogami...zmieniła mnie i moje widzenie na świat ...

Teraz wiem , że nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko ma swój sens.

To , że Marcia się pojawiła w moim życiu ...co mnie bardzo uszczęśliwiło...

To , że rozstalismy się z D...ciężko mi nadal i trudno jest mi sie z tym pogodzić  nie daję już sobie z tym rady

To, że Marcia odeszła z mojego życia...

wszystko ma swój sens  , niby ma ( chodź czasami nie potrafię znaleźć odpowiedzi ).

Marcia dała mi wiele radości , jeszcze bardziej utwierdziła mnie w tym , że życie bez dziecka i życie we dwoje jest pustym życiem , bez celu, przyszłości , radości ...

Jej uśniech i słowo "Ciociu , kocham Cię" ruszało moim sercem zawsze .

To było nasze ostatnie spotkanie ...

Sobota 13 września 2008 roku...

NIE POWIEM ZEGNAJ BO ŻYCIE JEST PEŁNE NIESPODZIANEK...POWIEM DOWIDZENIA I DO ZOBACZENIA.. PAMIETAJ MAMY WIELE WSPANIAŁYCH WSPOMIEŃ , KTÓRYCH NIKT NAM NIE ODBIERZE...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

13.09.2008 Ah co to był za dzień ...

poniedziałek, 15 września 2008 23:16

Z tego wszystkiego to zapomniałam napisac jak cudnie spędziłyśmy dzień ...

Czekałam na Marcię w DDZ , niejadek jadł obiadek więc troszkę jej to zeszło ...

Przywitała mnie z uśmiechem tak głośnym , że już nikogo poza soba nie widziałyśmy ...

Ubrałyśmy się bo tego dnia na dworze było strasznie zimno, niestety jesien wita nas...

Planowałam wcześniej co by tu jeszcze Śliweczce pokazać , co uczynić aby ten dzień pamiętała .

Przed wyjściem podeszła do mnie wychowawczyni i powiedziała:

"Dziekujemy bardzo za opiekę nad Marcią , było nam bardzo miło "

Milło coś takiego usłyszeć , ale jakaś dziwna klucha mi w gardle stanęła...jakoś mi sie dziwnie zrobiło...

Marcia gotowa , czekała i dreptała nóżkami ...

Pomachała cioci wychodząc , skacząc i uśmiechając się wyszłyśmy na nasz ostatni wspólny spacerek...

Na pierwszym planie był MC DONALD i mega duże lody z polewą czekoladową

"Dobre , bardzo lubie lody" - powtarzała

Mój niejadek wciągnął lody w zastraszającym tempie i jak tu nie byc szczęśliwym

Ugrzałysmy sie troszkę , mimo zimnych lodów i wyruszyłyśmy dalej , czasu niewiele więc wykorzystać trzeba go jak najlepiej ...

Pierwsza i ostatnia podróż tramwajem , frajda na całego , Marcik zachwycona i strasznie szczęśliwa

Potem kościółek .Pomodliłyśmy się za nasze szczęście i zdrówko a ja w głebi duszy modliłam sie tylko za nią , aby  jej się powiodlo w życiu , żeby była szczęśliwa , zdrowa i wyrosła na dobrego człowieka...to takie moje jedno marzenie z wielu ...

Pożegnanie Wisły naszej rzeki ...

I powolutki spacerek spowrotem ...bylo pieknie ..mimo zimna i pochmurnej pogody było pięknie ...pięknie w duszy i w sercu szczęscie ...

Te nasze ostatnie 3 godzinki zleciały szybciutko ...cieszę się , że mogłam się z nią pożegnać...

Rozmowa też była . Marcik pytała kilka razy "Ciocia będzie tu czekała" ...tak..odpowiadałam "A Mikusia też " ..tez kochanie ...obydwie będziemy tu czekały na Ciebie ...kochamy Cię , jesteś naszą iskierką , więc czekać będziemy...

 "Kocham Cie ciociu"...usłyszałam to 2 razy ...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

FATALNE SAMOPOCZUCIE....

poniedziałek, 15 września 2008 23:38

 

Dziś czuje się paskudnie , aż żal opisywać cokolwiek..

Myślę o tym co sie stało...

To chyba wystarczy...

Dlaczego to musiało się tak potoczyć...

Niebieski kolor nadzieji ...ona wciąż we mnie jest...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Byloby 5 lat ...ale nie ma nic...

środa, 17 września 2008 17:52

Dziś obchodzilibyśmy 5 rocznicę ...

Kupiłam sobie winko , niestety sama je wypiję ...

Jest mi niesamowicie źle ...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 24 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  11 320